Aktualności Aktualności

Lubelszczyzna susłem stoi!

Sporo ostatnio piszemy o wypasach i koszeniach, jak ważną grają rolę w utrzymaniu różnorodności biologicznej, bo temat jest szeroki jak Wisła! Jak się okazuje, korzyści z utrzymania łąk czerpią nie tylko pewne gatunki roślin, ptaki czy motyle, ale także małe ssaki – np. susły.

Susły perełkowane (w Polsce występuje jeszcze drugi gatunek, ale dziś nie o nim) w naszym kraju spotkacie wyłącznie na Lubelszczyźnie. Jednak podejść susła – to nie taka prosta sprawa. Mimo że niepozorny, jest bardzo czujny i ma bystry wzrok, a niebezpieczeństwo potrafi wypatrzeć nawet z odległości ponad 100 metrów. Tymczasem zagrożenia czyhają na susła i z ziemi (lisy, łasice, koty), i z powietrza (kanie, myszołowy i inni drapieżcy). Dlatego susły lubią tereny otwarte, z niską trawą, a więc wykoszone łąki, a jeszcze lepiej pastwiska, na których o regularne strzyżenie murawy dbają hodowlani roślinożercy. W takich miejscach można czuć się bezpiecznie: nic nie przeszkadza w patrolowaniu okolicy w charakterystycznej pozycji „na słupka”J

O dobry stan siedlisk „perełek” dba Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Lublinie w ramach projektu ochrony lubelskich obszarów Natura 2000, który jest współfinansowany przez Unię Europejską. Przedsięwzięcie obejmuje również kilka innych gatunków, ale susły zajmują w nim niewątpliwie poczesne miejsce. Do utrzymania jest spora powierzchnia – ok. 85 ha, w tym 6 różnych lokalizacji. Na części z nich wypasane są kozy, owce i krowy, a czego nie dojedzą zwierzęta, trzeba oczywiście wykosić. Wypas uznaje się w tym przypadku za najlepszą metodę, jednak liczba dostępnych zwierząt gospodarskich nie pokrywa zapotrzebowania na zachowanie pastwisk, stąd w uzupełnieni stosuje się koszenia.

Poza tym stan populacji na bieżąco monitorują specjaliści – nie tylko dla celów statystycznych czy badania efektywności działań. W zależności od tego, czy rok (pogoda) sprzyja zwiększeniu liczebności gatunku – przesiedla się poszczególne osobniki z miejsc przegęszczenia w miejsca, w których kolonie kurczą się lub są niestabilne. W poszczególnych koloniach prowadzi się także odstrzał redukcyjny lisów – jest to konieczność ze względu na bardzo dużą presję ze strony drapieżników, w szczególności w odniesieniu do młodych, co z kolei warunkuje dynamikę liczebności gatunku.

Staraniom o zachowanie i rozwój polskiej populacji susła perełkowanego na przeszkodzie stają nierzadko zmiany klimatu: wzrosty i spadki liczebności susłów są bowiem silnie uzależnione od pogody. Stosunkowo ciepłe zimy powodują, że susły wybudzają się ze stanu hibernacji i tracą cenne zasoby energii zgromadzone jesienią. Z kolei chłodne i deszczowe wiosny zmniejszają aktywność zwierząt oraz ilość spożywanego pokarmu, co wpływa na przebieg prokreacji i rozrodu. Nie wszystkie susły dotrwają zatem do kolejnej wiosny, inne nie zdążą się urodzić… Bywa też, że wysiłki ludzi (utrzymanie siedlisk, przesiedlanie susłów z miejsc przegęszczenia, redukcja drapieżnych ssaków) niweczą katastrofy naturalne: np. w zeszłym roku powódź na rzece Huczwie zatopiła nory z młodymi susłami, które nie były jeszcze dość zwinne, aby w porę uciec przed żywiołemL

Fachowcy zajmujący się susłami mówią jednak, że wystarczy jeden, może dwa optymalne pod względem warunków atmosferycznych sezony, żeby liczebność wyraźnie skoczyła w górę. Wszystkim susłom życzymy więc tęgich, śnieżnych zim i słonecznych wiosen.