Aktualności Aktualności

Urodzone, by żyć na wolności

Polska populacja głuszca liczy obecnie ok. 550-650 osobników, żyjących w czterech, izolowanych ostojach (Karpaty, Puszcza Solska i Lasy Janowskie, Puszcza Augustowska oraz Bory Dolnośląskie). Pomimo wieloletnich wysiłków, mających na celu powstrzymanie spadkowego trendu liczebności i zasięgu występowania, głuszec jest w naszym kraju gatunkiem skrajnie zagrożonym.

Zmniejszanie się areału i liczebności populacji obserwowano przez całą drugą połowę XX w. A jednak głuszec, podobnie jak cietrzew, był w Polsce gatunkiem łownym aż do 1995 r., kiedy objęto go ścisłą ochroną gatunkową i strefową. Wydaje się, że nastąpiło to zbyt późno i nie powstrzymało spadku liczebności, będącego efektem działania wielu złożonych czynników. Obecnie gatunek ten wpisany jest do „Polskiej czerwonej księgi zwierząt”, a jego występowanie kwalifikuje dany obszar do ochrony w ramach sieci Natura 2000. Największe światowe populacje zamieszkują Rosję (ok. 2,4 mln osobników) oraz Skandynawię (ok. 750 tys. ptaków). W niemal wszystkich krajach Europy Zachodniej i Środkowej nadal odnotowuje się obniżanie liczebności tych kuraków.

W ochronę głuszców od lat angażuje się Nadleśnictwo Ruszów (RDLP Wrocław), położone w Borach Dolnośląskich. W Ruszowie o potrzeby gatunku, zwłaszcza tokowisk, dbano już przed uznaniem głuszca za gatunek chroniony. – Głuszce były w Borach Dolnośląskich od zawsze, trudno sobie wyobrazić, że miałyby stąd zniknąć. Zachowanie dolnośląskiej populacji głuszców traktujemy jako rodzaj życiowej misji – mówi Janusz Kobielski, ruszowski nadleśniczy. Zadbano o zapewnienie ptakom spokoju, wykładano gastrolity (małe kamienie połykane przez ptaki, które ułatwiają rozdrobnienie pokarmu), a także budowano zastawki na rowach i potokach, aby poprawić warunki wilgotnościowe siedlisk. Od 2009 r., w celu zwiększenia liczebności i różnorodności genetycznej odbudowywanej populacji, wsiedlane są ptaki pochodzące z krajowych hodowli oraz pozyskiwane z naturalnych populacji skandynawskich. Na terenie nadleśnictwa wyznaczono też ostoję głuszca o powierzchni blisko 3 tys. ha. Zgodnie z założeniami Planu Urządzenia Lasu na lata 2015-2024 sposób prowadzenia gospodarki leśnej na tym terenie podporządkowany jest wymaganiom siedliskowym gatunku.

Stworzenie i utrzymanie populacji, nawet zasilanej nowymi, przywiezionymi z innych krajów ptakami, to niemałe wyzwanie. Głuszec wykazuje bowiem wysokie i specyficzne wymagania siedliskowe oraz pokarmowe, co ma istotny wpływ na skuteczność jego ochrony. Zamieszkuje głównie stare, wilgotne i bagienne bory, o luźnym zwarciu, przetykane kępami naturalnych odnowień lasu. Latem w diecie głuszca dominują borówki, żurawina i wrzosy, zimą zaś – przede wszystkim igliwie.

Każdy nowy lęg to zaledwie połowa sukcesu. Pisklęta są wyjątkowo wrażliwe na niską temperaturę i wilgoć. Jeśli trafi się zimna i deszczowa wiosna, wiele z nich może jej nie przeżyć – tłumaczy nadleśniczy. – Głuszce mają też w środowisku wielu naturalnych wrogów, jak lisy, kuny czy ptaki drapieżne (szponiaste). Mogą one odpowiadać za śmiertelność nawet 80-90% młodych ptaków. Dlatego ograniczanie drapieżnictwa ma istotne znaczenie dla ochrony głuszców. W przypadku ssaków najskuteczniejszą formą jest zwykle niestety odstrzał, ale już np. jastrzębie gołębiarze (za stosownym zezwoleniem), odławia się i wywozi daleko od siedlisk głuszców, nawet na odległość ponad 200 km. Bywa jednak, że mimo to odłowione ptaki wracają do starych rewirów i pracę trzeba zaczynać od nowa.

Kompleksowa ochrona głuszców obejmuje szereg różnorodnych działań. Wiele z nich polega na dostosowywaniu zamieszkiwanego przez nie środowiska, tak, aby jak najlepiej odpowiadało ich wymaganiom siedliskowym. W tym celu zwiększa się uwilgotnienia siedlisk, buduje niewielkie oczka wodne i zastawki, usuwa nadmierne ilości podszytu, a sadząc borówkę bagienną oraz wykaszając stare borówczyska, wzbogaca się bazę pokarmową.  

Od kilku lat w nadleśnictwie stosuje się również nowatorską metodę odchowu i wsiedlania głuszców „born to be free”, opracowaną przez dr. Andrzeja Krzywińskiego. W przeciwieństwie do metody tradycyjnej pisklęta wykluwają się w wolierach położonych w naturalnym środowisku. Od pierwszego dnia mogą swobodnie poruszać się poza wolierą, w której przebywa matka, samodzielnie zdobywać naturalny pokarm oraz uczyć się zachowań antydrapieżniczych i socjalnych. Dzięki temu młode ptaki zyskują większe szanse na adaptację i przeżycie na wolności.

Janusz Kobielski szacuje aktualną dolnośląską populację głuszca na około kilkadziesiąt osobników. Na pytanie, co uważa za największy dotychczasowy sukces kilkunastu lat pracy, odpowiada, że jest nim każdy udany lęg. A jaki cel przyświeca ruszowskim leśnikom? – Odtworzenie w środowisku naturalnym żywotnej i samowystarczalnej populacji, zdolnej do samodzielnego funkcjonowania i przetrwania w długim okresie czasu. Niezbędne jest do tego zasilanie obecnie istniejącej grupy nowymi osobnikami. Tylko w tym roku było ich kilkadziesiąt. Młode pochodziły z hodowli krajowych: Nadleśnictwa Wisła, Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie, a także z naszej półnaturalnej hodowli w Ruszowie – wymienia nadleśniczy. Część ptaków przyjechała na Dolny Śląsk ze Skandynawii, były to dzikie głuszce odłowione w Szwecji, specjalnie na potrzeby restytucji (przywracania populacji dawnego stanu).

Poza zabiegami ściśle ochronnymi nadleśnictwo prowadzi również monitoring głuszców: tradycyjny, weterynaryjny, genetyczny i telemetryczny. Dużą wagę leśnicy przywiązują też do edukacji ukierunkowanej na uświadamianie, że ptakom tym może zagrażać także człowiek. Dlatego odradzają wycieczki na bezkrwawe łowy z aparatem w poszukiwaniu głuszców. – To są ptaki wyjątkowo bojaźliwe, lepiej bez potrzeby ich nie niepokoić. Dodatkowo w okresie trwania toków, poza ochroną gatunkową głuszca, obowiązuje także ochrona strefowa jego tokowisk – mówi Janusz Kobielski.

Oczywiście wszystkie te działania wymagają znacznych nakładów finansowych ze strony nadleśnictwa i wiele z nich pozostałoby być może w sferze planów, gdyby nie możliwość skorzystania ze wsparcia zewnętrznego. Kiedyś były to np. środki pochodzące z programu LIFE+ czy NFOŚiGW, dzisiaj – z unijnego Programu Infrastruktura i Środowisko.

Obecnie ochrona głuszca w Nadleśnictwie Ruszów stanowi część projektu ochrony gatunków i siedlisk przyrodniczych na obszarach Natura 2000, który Lasy Państwowe realizują z udziałem środków UE. Zgodnie z jego założeniami (nie licząc innych działań ochronnych) w Ruszowie do 2022 r. ma zostać wsiedlonych ok. 200 głuszców.

O tym, co jeszcze dzieje się w ramach projektu ochrony gatunków i siedlisk, można przeczytać m.in. tutaj.